17 stycznia 2018

Rasista

Mąż wrócił z zakupami.
- Ktoś ma chęć na donuta?
- Ja!
- Jaa!
- Jaa teeż!
- Oniomniomniom! Donuty oreo! Super - cieszą się zgodnie dziewczyny.
- O bleee! - Młody robi minę sugerującą objawy grypy żołądkowej - Ja tych nie lubię.
- Głupiś, przecież te są pyszne...
- A fu, przecież one są czarne. Nie będę jadł czarnych.
- E, Dorek, nie można być rasistą.

Młode wiedzmy przy sniadaniu

Dzieci śniadają. Rozmowa nastolatek.

- Czy mógłby mi ktoś podać łyżeczkę.
- Użyj magii.
- Obawiam się że moja moc aktualnie nie działa. Wczoraj leżąc w łóżku próbowałam ściągnąć ze sklepu myślami jakąś czekoladę i do dziś nic...
- Tak to jest, jak się ma mózg jak orzeszek. Pewnie zamówiłaś z Chin i jeszcze leci...


27 listopada 2017

Problemy z Mikołajem

Gdy kartka w kalendarzu zaczęła pokazywać listopad, detektyw Izydor rozpoczął śledztwo w sprawie Mikołaja. Co dnia oblicza na nowo ile dni zostało do jego przyjścia po czym relacjonuje to pani w przedszkolu, no i zadaje każdemu swoje trudne pytania... Poza tym stara się być grzeczny, bo Zwarte Pity (dokładnie Zwarte Pieten czyli Czarne Piotrki - belgijscy pomocnicy Mikołaja) na pewno obserwują.

- ...ale jak ten Zwarte Piet to robi, że ja go nigdy nie widzę? On przez okno patrzy, czy wchodzi też do domu? Hm...

- A to prawda, że Mikołaj to ze Spanje (Hiszpania) przypływa?

🎅 🎅 🎅

- Mamo, ile Mikołaj ma lat?
- Nie wiem.
- Tata też nie wie. Dziewczyny też nie wiedzą. Ty masz czterdzieści, ja mam pięć to on musi mieć strasznie dużo, bo jest stary, może dwieście...? Jak nie będę spał, gdy przyjdzie, to go zapytam.

🎅 🎅 🎅

- Mamo, a my to mamy jakiś komin?
- Mamy. A co? - Matka nie zawsze od razu skojarzy do czego zmierzają pytania.
- Mamy? Naprawdę? Gdzie? Pokaż mi. - idziemy do kanciapy oglądać komin. Młody przygląda się uważnie wentylacji i drzwiczkom od wycioru...
 - No tędy to on na pewno się nie zmieści. Jak więc wejdzie do domu? ....Moglibyśmy zostawić wieczorem otwarte drzwi, ale to chyba nie jest dobry pomysł, bo jakby jakiś złodziej przyszedł.... No to jak ten Mikołaj albo Zwarte Piet wejdzie z prezentami, no jak? Nie wiesz, Mamo?
- Ja myślę, że on ma taki magiczny klucz otwierający wszystkie drzwi.
- Magia, to jest możliwe.
Do rozmowy włącza się starsza siostra - Spoko luz, Mikołaj wejdzie drzwiami po prostu Z BUTA WJEŻDŻAM!

🎅 🎅 🎅

- Tato, a ten Mikołaj to w końcu ma konia czy renifery?
- No wiesz, ja myślę, że on ma różne sposoby, by dotrzeć do dzieci na całym świecie...

🎅 🎅 🎅

- Też chciałbym pomagać Mikołajowi roznosić prezenty jak Zwarte Piet. Wiem, jak Mikołaj umarnie a ja będę dorosły, to ja będę roznosił prezenty... tylko ja się boję jeździć na koniu, ale może jak będę dorosły to się nie będę bał...

🎅 🎅 🎅

A dlaczego Mikołaj przynosi prezenty tylko dla mnie i dla dziewczyn, a dla was nie? Mógłby wam dać np nowy samochód albo nowy dom, albo nowy świat.



23 października 2017

Straszne skutki poplątanych włosów

Ostatnio wkurzyłam się znowu na moje włosy, gdy nie mogłam ich  po raz kolejny rozczesać po kąpieli,no a że nożyczki jakieś leżały w zasięgu, to odcięłam te kilka poplątanych centymetrów i gicio. Okazało się, że efekt nawet mi się podoba, to już odpuściłam schylanie się do dolnej półki po maszynkę... Wysuszyłam i wyszłam do kuchni, a tam Młoda z dziwną miną na mnie patrzy:
- Matka, co ty najlepszego zrobiłaś z włosami?
- No jak co? Ucięłam. Aż tak źle?!
- No. Teraz to  wyglądasz jak moja pani od matematyki. Masakra.
W tym momencie słychać chichy z salonu po czym zjawia się mąż
- No widzisz co narobiłaś? Teraz nasza biedna Tereska ma przekichane. Wstanie rano a tu na dole pani od matematyki, wróci ze szkoły do domu a tu pani od matematyki...


17 października 2017

Nauczyciel to nauczyciel

Młoda opowiada, że w szkole pytali się ich kiedyś, jaki typ nauczyciela najbardziej lubią, najbardziej im odpowiada...
- No i co powiedziałać - pytam
- Że nie wiem.  Boszzze, przecież to bez sensu - nauczyciel to nauczyciel tego typu w ogóle nie da się lubić

Po chwili...
- Tak w ogóle to nie wiem, jak ktoś może chcieć zostać w przyszłości nauczycielem. Ciągle się nad tym zastanawiam, a sporo ludzi w klasie o tym właśnie marzy... Oni są nienormalni czy co...? No weź, przecież jakby tak myśleli to by wiedzieli, że to musi być straszne użerać się przez całe życie z taką bandą jak my... Kurde jaki to ma sens? Całą szkołę się przecież marzy, żeby z tej szkoły wreszcie wyjść, a oni chcą tam wrócić...?! Masakra jakaś...
- Przecież Twoja najlepsza kumpela też chce być nauczycielem jak jej rodzice...
- No faktycznie, dobra myśl, muszę jej zapytać, czy ona na pewno tego chce...?


20 września 2017

Kiedy nie wypada się uśmiechać.

Siódma rano. Dziatwa szykuje się do szkoły. Młoda do starszej siostry:
- Przestań się uśmiechać, wyglądasz jakbyś się cieszyła, że do szkoły idziesz.

16 września 2017

Włosy

Sobota. Młody zarządził dzień mycia włosów. Powiedział, że trochę się pobawi pod prysznicem i zawoła kogoś do umycia włosów. Po chwili poszłam i umyłam ten mały łepek.
- Wytrzesz mnie? - Sam robi to doskonale, ale lubi pobyć czasem małym dzidziusiem. Wytarłam zatem.
- Wyszumisz mi włosy? - zapytał wyciągając łapę po suszarkę...

Kurz

Najstarsza ma duży stół artystyczny, czyli stoi na nim mnóstwo rzeczy: kubki z pędzlami, kubki z kredkami, długopisami, gumkami, brokaty, notesiki, taśmy samoprzylepne i milion podobnych akcesoriów. Nie che mi sie tego wszystkiego zdejmować i układać z powrotem, dlatego ja nie sprzątam na stole nawet jak pofatyguję się posprzątać poddasze. Królik zaś produkuje systematycznie sporo kurzu. No, stół zakurzony grubą warstwą.

Kiedyś usiadłam przy nim, by pomóc dziecku w zadaniu i zasugerowałam, że najwyższa pora chyba posprzątać na stole i zetrzeć ten kurz.

- A w czym mi ten kurz przeszkadza...? - odpowiedziało dziecię pytając.



5 września 2017

Makaron 10 na 10. Polecam

Najstarsza wróciła dziś ostatnia do domu. Poszła do kuchni pozaglądać do garów. Chwilę później wychyla się zza drzwi - Mamo, makaron 10 na 10, najlepszy!

Najlepsze okazują się potrawy zrobione w kilka minut z 5 składników hehe. To był makaron z sosem serowym (cebulę pokroić i zeszklić na maśle, wlać 100ml śmietany i wrzucić mieszaninę serów różnych - u nad trochę gorgonzzoli, trochę mozzareli, trochę brie, trochę sera tartego pozostałego od innego makaronu (trocha to ok 100g). Trzymać na ogniu aż się w miarę ser roztopi. Sos wlać do ugotowanego makaronu i wymieszać. Można dodać pokrojoną nać pietruszki i pokrojone pomidorki (mąż dodał pokrojone ogórasy kiszone i też mu smakowało).

30 sierpnia 2017

Doktorówa

Wracając znad morza gramy w "wymyślanie" (wersja zabawy w 40 pytań, z tym, że u nas można zadawać dowolne pytania, nie tylko pytania tak-nie i może być ich dowolna ilość, zaś wymyślający nie może co prawda kłamać, ale może odpowiadać wymijająco i klucząco).

Ktoś wymyślił COŚ. Doszliśmy że nie zwierzę, nie roślina, nie rzecz, człowiek, pomaga innym, czerwony, nie strażak, nie policjant, ratownik górski też nie, nie całkiem żywy, zombiak nie pomaga innym...

CISZA, mózgi się prawie przegrzewają

- to może doktorówa? - zgaduje młody i wszyscy zaczynają rżeć - no, taka pani ze szpitala nie wiem jak się nazywa...

Oczywiście chodziło mu o pielęgniarkę, po niderlandzku verplegster - oba słowa niedowypowiedzenia.

Po wyśmianiu się i kilkudziesięciu równie trafnych odpowiedziach, udało się zgadnąć, że to spiderman. Kategoria bajki-których-się-nie-zna jest zawsze najtrudniejsza, ale ubaw zawsze przedni i czas w drodze o wiele szybciej mija. Polecam :-)