23 kwietnia 2016

fizolofia filozofia filofozia?

Trójca śniada przy kuchennym stole. Przezbywają się i droczą - jak zwykle. Młody się wymądrza jak to tylko przedszkolaki potrafią...
- Oto cała filozofia Izydora - komentuje Młoda jego skomplikowaną wypowiedź.
- Nie jeśtem fiziolofjśjljf... fia - obrusza się Młody, który poczuł się obrażony użyciem niezrozumiałego słowa.

16 października 2015

Trafna uwaga?

Idę z Tiską przez miasto. Przed nami chłopcy w wieku około 5 lat śmigają na deskorolkach, widać zawodowcy. Mówię do Młodej - Patrz, takie małe szczurki a jak sobie radzą z deską.
- Czy ty myślisz, mamo, że tym chłopakom by się spodobało, że mówisz o nich szczurki? - Pyta obdarzona ogromną empatią Młoda.
- No, ale przecież są sprytni jak szczurki - usprawiedliwiam swoje, może nie do końca trafne, porównanie.
- A tak w ogóle to się zastanawiam - ciągnie Młoda, puszczając moje słowa mimo uszu - jak dziewczyny mogą pozwalać, by chłopak mówił do nich "Myszko", przecież myszy zwyczajnie śmierdzą.

2 lipca 2015

dzielny tatuś

Tata wrócił z pracy z zabandażowanym paluchem. Dojcio od razu zauważa i - jak na troskliwego synia przystało - przeprowadza z ojcem poważną rozmowę.
- Co zjobiłeś w pajuszek?
- Przeciąłem sobie nożem w pracy.
- No to musis uwazać! Tseba ostroznie ciachać nozem. Bolało cię bajdzo?
- No, troszkę bolało.
- I płakałeś jak mała dziewcynka?
(tu tata powstrzymuje się od śmiechu) - Nie, nie płakałem....
- Byłeś dzielny. Dikke duim, tato! [dosłownie: 'gruby kciuk', czyli kciuk w górę]

27 czerwca 2015

chłopięce mądrości

Rozmawiam z siostrą przez skype. Wtem Dojcio przybiega z rewelacją, że jadą z tatą do sklepu. Ciotka pyta więc, czy coś jej kupi. Nie przejmując się faktem, że ciotka mieszka 1500 km od nas, Mały bez zastanowienia odpowiada - Dobrze, kupię ci  puskę z jybami  - (nie wiem skąd ten pomysł).
Ciotka na to - Ja chcę lizaka.
Na co Mały mówi - Lizaka? OK. I puskę z jybami?

* * *



Dojcio bawi się wesoło swoimi samochodzikami. Nagle woła - siku chcę!
Mówię - no to szybko na kibelek.
Synio maszeruje więc do łazienki snując po drodze swoje refleksje - No tak, bo ja jestem gzecnym chłopcem i jobię siku do nocelka, a nie jak inne dzieci kupę w poltki jobią...
- To inne dzieci noszą jeszcze pampersy? - udaję zdziwienie.
- Tak, i Stif, i Lenke, i... (tu wymienia imiona kolegów i koleżanek noszących jeszcze pampery).
- A chodzą jeszcze któreś samodzielnie do łazienki tak jak ty? - podpytuję.
- No ocywiście - i tu następuje wyliczanie dzieci samoobsługowych, po czym dodaje - a wiesz? Łejn ma calnego siusiaczka hihi C A L N E G O  SIUSIACZKA...
Oczywiście to, że niektóre dzieci mają buzie i rączki innego koloru, zupełnie Młodego nie dziwi, ale że siusiaczek inny to już warte zauważenia. Faceci. :-)

* * *

Inny dzień, inna historia...
Tato bierze kąpiel, a w tym momencie Młody przybiega i woła "siku!". Mówię, że tata się kąpie, ale może wejść do łazienki i zrobić siusiu. Po chwili zza nie domkniętych drzwi dochodzą hałasy towarzyszące wyciąganiu nocnika z kąta. Po czym słyszę, że tata wychodzi z kabiny prysznicowej, a za chwilę Dojcio mówi - Ooo, siusiaczek! Duuuuźyy!

* * *
Tatuś gotuje rosół. To jedyna potrawa, którą w przeciwieństwie do wszystkich innych gotuje małżonek. Dojcio siedzi w kuchni i przez długą chwilę bacznie obserwuje poczynania ojca. W końcu pada pytanie - Tato, co jobisz?
- Gotuję rosół.
- Aha, to dzisiaj ty jesteś mamą?

"Mama ugotowana" portret w wykonaniu 4 letniego synka



27 stycznia 2014

starszaki cwaniaki

Tiska ma czasem napad niecodziennych rozważań i planów. Oto jeden z nich:
- Mamo, jak będę już dorosła i urodzę córeczkę, to dam jej na imię Enka (NK?)...
Ja  - czemu akurat córeczka, synek nie może mieć na imię Enka?
- Nie no co ty, Enka to imię żeńskie.
Ja,  próbując ciągnąć zabawę - no to synek pewnie Fejsbuk?
Młoda - ahahaha tak, a młodszej córeczce dam na imię Poczta...

I tak że nie Małpa...




W dzień wyjazdu do Rollerlandu Tiska od rana chodzi wściekła i ogólnie na nie.Bo nie chce jechać na rolki, nie umie i nie lubi jeździć...
Siedzi na schodach i sie piekli...
- Nie będę jeździć na żadnych głupich rolkach, to beznadzieja, głupota.... Nie pójdę dziś do szkoły, będę tu siedzieć i nic mi nikt nie zrobi!!!
Włącza się Starsza - No, mi się wydaje, że mama ci może zrobić... jak się wkurzy...
- Niby co?!
- Najpierw powie parę brzydkich wyrazów a potem ci zleje dupsko...


praca Młodej



Dziewczęta jedzą śniadanie, a ja poszukuję Niuniowi jakiejś chłopięcej bajeczki w tv pstrykając pilotem.... Tu Pszczółka Maja, tu Troskliwe Misie, tu  Truskawkowe Ciastko...
Z kuchni słyszę głośny szept:
- same ckliwe bajeczki w tej telewizji....
- Skąd znacie takie określenia jak "ckliwe"? dociekam.
- Jak to skąd z filmów dla młodzieży, Mamo.


13 grudnia 2013

:)

Robiąc  kanapki do szkoły zawsze pytam z czym maja być.

Zujka życzy sobie bułeczki z mascarpone i dżemem. - A ty Młoda? - pytam.
- Ja poproszę to samo, co ta pani na przeciwko.

praca Zu

17 grudnia 2012

Niedzielny obiadek.
Tiska próbuje jeść gorące skrzydełko za pomocą widelca, ale marnie jej idzie.
- Niech mi ktoś wreszcie odkości to skrzydełko.
Co racja to racja - odkoczczone mięso znacznie lepiej się je widelcem.


2 grudnia 2012

lata muszka koło uszka

Bawię się z Niuniem. "Lata muszka koło uszka" - dotykamy ucha, "Lata osa koło nosa" - dotykamy noska, "Lata pszczółka koło czółka"... i tak w koło - jak to przy zabawie z niemowlakami. Naszą zabawę obserwują starszaki. W pewnym momencie Tiska włączając się do zabawy dodaje "Lata bączek koło rączek". Chwalę nowy tekst. Więc Be nie chce być gorszy i dodaje: "Lata ważka koło ptaszka" :]


praca dziewczynek


Niuniu obserwuje ogień pod garnkiem na kuchence. Wyciąga rączki próbując sięgnąć po to ładne coś. Na to Tiska:
- Mały, ty nie jesteś Panem Kleksem żeby schować płomyki do kieszeni.

27 września 2012

życie szkolne


Z życia szkolnego - opowiedziane przez wychowawców


4 letnia Tiska rozrabia w przedszkolu. Pani przestrzega ją, że jak się nie uspokoi to postawi ją do kąta. Tiska na to:
- A postaw mnie, to tak będę głośno krzyczeć, że pani dyrektor usłyszy i zobaczysz wtedy!


😸 😸 😸


Tiskana szkolnej wycieczce. Cała gromada przepycha się, jak to zwykle bywa w takich okolicznościach, bo każdy chce być pierwszy, krzyczą przy tym oczywiście. Tylko Tiska stoi z boku recytując głośno i wyraźnie:
 – Ja się nie pcham, ja jestem kurturarna! 
Gdy usłyszała to przewodniczka, Tiska w nagrodę za bycie kurturarną weszła pierwsza.


rysunek Zu

- Zu, wystarczy Ci dwie drożdżóweczki do szkoły? - Pytam starszej. 
– Tak - odpowiada Zu.
- Na pewno? Może dołożyć albo kanapkę zrobić?
 – Nie, dziękuję. 
- A Tobie Tiska, ile zapakować?
 – Ładuj ile się zmieści! - Po cichu do Zu - A co się będę cykać.




rysunek Zu

13 września 2012


Gdy dziewczynki były już odpowiednio "dorosłe" do samodzielnego spania, a mi było odpowiednio niewygodnie z nimi spać,  zakupiłam piętrowe łóżko dla nich. Ale one i tak wolały spać z mamą. Jeden z genialnych pomysłów Tiski, by wepchać się do mojego łóżka to tekst: zagrzeję ci kołderkę, mamusiu kochana...
No i, powiedzcie sami, czy można przeciwstawić się takiemu poświęceniu ze strony dziecka?


💜💜💜


Zima. Tiska znowu przeziębiona.... 
- No, pięknie kaszlesz.
- Dziękuję, mamo.

💙💙💙


 Lato. Wychodzę do pracy. Widzę, że Zujka w traktorze u dziadka siedzi. Macham jej, a ona zaczyna się przeraźliwie drzeć, jakby się świat walił.
– Tiiiiskaaaa, szybko złap i trzymaj mamę...
Myślę, pewnie chce się przytulić, zanim pójdę.Tiska natychmiast podlatuje do mnie i obejmuje mocno za nogi.
– Cekaj mama, nie idź.
 No to cekam cierpliwie, aż Zu wylezie z traktora. Podbiega do mnie.
 – Mama, mama... co nam kupisz?